Zapach świeżo pieczonego chleba potrafi przenieść człowieka w czasie – do kuchni babci, do ciepła rodzinnego domu, do chwil, gdy najprostsze rzeczy smakowały najlepiej. Tak właśnie było podczas warsztatów pieczenia chleba w bibliotece, które poprowadziła pani Henryka Lipińska.
Pani Henia przyjechała z upieczonym o świcie chlebem na zakwasie. Już sam jego widok wzbudzał zachwyt uczestniczek. Jednak to był dopiero początek. W bibliotece, między regałami pełnymi książek, rozpoczęło się prawdziwe piekarskie czarowanie. Od podstaw powstawały kolejne bochenki na zakwasie, lecz z dodatkiem drożdży, aby mogły szybciej wyrosnąć i za chwilę trafić na wspólny stół. Pani Henia z wprawą mieszała składniki, opowiadając przy tym o cierpliwości, jakiej uczy zakwas, i o tym, że chleb „lubi spokój i dobre myśli”.
Z każdą minutą w bibliotece unosił się coraz piękniejszy zapach – ciepły, otulający, przywołujący wspomnienia. W oczekiwaniu na wypiek panie snuły opowieści o dzieciństwie: o wielkich dzieżach stojących w kącie kuchni, o mamach i babciach zaglądających do pieca, o kromkach chleba z masłem i cukrem, które smakowały jak największy rarytas.
A gdy chleb wreszcie się upiekł, przyszedł czas na degustację. Na stołach pojawiły się rozmaite smarowidła przyniesione przez uczestniczki: swojski smalec, pasta twarogowa, ryba, jajka, aromatyczne masło czosnkowe. Każda kromka znikała w mgnieniu oka, a uśmiechy mówiły więcej niż słowa.
Pani Henia to prawdziwa mistrzyni domowego wypieku. Jej chleb jest przepyszny – z chrupiącą skórką i miękkim, sprężystym środkiem. Być może sekret tkwi nie tylko w proporcjach i doświadczeniu, ale w jej radości. Pani Henia piecze z sercem. Kocha dzielić się chlebem z innymi, a w każdym bochenku jest odrobina jej ciepła i życzliwości. Może właśnie dlatego piecze go tak dużo – bo wie, że chleb najlepiej smakuje wtedy, gdy można się nim podzielić.













